Balijskie świątynie

Bali, oprócz różnorodnych plaż i rajskiego relaksu jest również wyspą Bogów. Na tej małej wysepce oddawana jest im cześć w około sześciu tysiącach świątyń, kilkunastu tysiącach ołtarzy i niezliczonej ilość mini ołtarzyków. Nie sposób odwiedzić wszystkich, ale na pewno warto zobaczyć przynajmniej jedną.

Swój ołtarzyk ma tu każde domostwo, ale nie tylko. Mają je także hotele, sklepy, obiekty użyteczności publicznej a nawet plaże.

 Będąc na Bali spotkamy je wszędzie i na każdym kroku… dosłownie… Co rano można zobaczyć balijczyków ustawiających na chodnikach, schodach, ladach sklepów… małe koszyczki przystrojone liśćmi bananowca, kwiatami i kadzidełkami… to dary dla duchów.

Odwiedzenie którejś ze świątyń jest więc na Bali jednym z punktów obowiązkowych. Warto, bo mimo wszechobecnej komercjalizacji tych miejsc, każda ma swój niepowtarzalny klimat i wyjątkowe położenie. My wybraliśmy dwie.

Pierwsza z nich – podobno najważniejsza dla balijczyków – Świątynia Tanah Lot, co oznacza – ląd w wodzie.

Usytuowana w skale z porośniętą na górze roślinnością. W środku świątyni z oceanu bije święte źródełko ze słodką wodą. Przypływy cyklicznie odcinają ją od lądu, odpływy z lądem ją łączą. Do świątyni można dojść jedynie przez ocean, po nierównym skalistym dnie. Podczas przypływu woda sięga około 50 cm i trzeba się liczyć z tym, że docierające tu fale mogą nas zmoczyć aż do pasa. My wybraliśmy się do Tanah Lot rano, podczas odpływu. Do świątyni doszliśmy mocząc jedynie stopy, ale w drodze powrotnej woda sięgała już nieco wyżej.

Zanim jednak dotrzemy do miejsc kultu, trzeba przejść przez labirynt sklepików i straganów ze wszystkim i z niczym… momentami tracąc orientację, dokąd zmierzamy i czy na pewno we właściwym kierunku.

Zwiedzanie samej świątyni zagwarantowane mają jedynie hinduscy wierni, cała reszta może skosztować wody ze świętego źródełka i w specjalnym rytuale przyjąć błogosławieństwo mnichów. Polega ono na naklejeniu na czoło ziarenek ryżu i zatknięciu za uszami balijskich kwiatów.

Można pospacerować po skalnych tarasach, pokontemplować i zrobić w tym uroczym miejscu pamiątkowe zdjęcia.

Może się jednak okazać, że są turyści dla których to Ty będziesz największą atrakcją i to z Tobą będą chcieli zrobić sobie pamiątkowe zdjęcie…

Od początku kiedy się tam pojawiliśmy, towarzyszył nam pewien człowiek, który nie odstępował nas na krok.  „Pilnował” nas, dbał o to abym przeszła do świątyni lepszą drogą i można by rzec opiekował się nami… w ten sposób zarabiając na chleb. I chociaż momentami trochę za bardzo interesował się również naszymi torbami, to ostatecznie okazał się pomocny… również podczas pozowania do tego zdjęcia. W zabawny sposób pouczył mnie żeby właśnie w ten sposób ( a nie inny ) trzymać ręce.

W drodze powrotnej – nieco zbaczając z trasy – można odpocząć w jednej z nadbrzeżnych, klifowych knajpek, z których rozciąga się przepiękny widok na świątynię… właśnie taki, jaki znamy z widokówek i katalogów.

Druga świątynia, którą odwiedziliśmy to Świątynia Uluwatu.

Jedna z najstarszych balijskich świątyń, położona na 100 metrowym klifie.

Najpiękniej wygląda o zachodzie słońca i właśnie o tej porze dnia do niej dotarliśmy.

Na tereny świątynne, można wejść jedynie mając ubranie zakrywające kolana, jeżeli takiego nie mamy ( tak jak my ) musimy przed wejściem wypożyczyć sarong.

Nie można zwiedzać świątyni od środka, jedynie przylegające do niej kapliczki, tarasy i alejki ciągnące się wzdłuż klifu.

Zadziwiające jest to, że mimo tłumu turystów panuje tu niespodziewanie spokojna atmosfera.

Oprócz malowniczego położenia, Świątynia Uluwatu słynie również z najbardziej nachalnych małp-złodziejek.

Na szczęście tym razem nie były raczej zainteresowane turystami, tylko sobą.

Może to ta pora dnia…

W obu świątyniach było mnóstwo zwiedzających, ale to właśnie w świątyni Uluwatu, udało mi się odnaleźć spokój, wyciszenie i klimat prawdziwej świątyni.

Może to ten zachód słońca…

Obie świątynie były naprawdę wyjątkowe i mocno zapisały się w mojej pamięci. Dzisiaj wiem, że pobyt na Bali bez ich odwiedzenia nie byłby spełnionym pobytem. A komercjalizacja na którą wiele osób narzeka, dla mnie jest już po prostu nieodłącznym elementem wszystkich takich miejsc… niezależnie od tego w jakiej części świata się znajdziemy. O tym czy w którejś z nich odnajdziemy to czego szukamy, decydują zupełnie inne rzeczy…

Zobacz też post

Balijskie plaże

716eae33-20ab-4190-a2b1-3a1fe6b9f83e

Łódź 6 Sierpnia 1/3

tel. 42 63035 97/98

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *