Październikowy Microclimat ’21

Październik to ważny dla mnie miesiąc, miesiąc urodzinowy… mój i Microclimatu. To również najpiękniejszy miesiąc jesieni, w którym liście wprost popisują się swoimi kolorami, a w połączeniu ze słońcem i błękitnym niebem, dają nam do podziwiania prawdziwy spektakl natury. Nauczyłam się to dostrzegać i podziwiać zaledwie kilka lat temu. Przez większość życia słowo „jesień” kojarzyło mi się smutno, bo oznaczało koniec lata… Dzisiaj już nie chcę się ograniczać do podziwiania tylko wiosny i lata… dzisiaj widzę więcej, szerzej i głębiej… Jesień to dojrzałość i może sama potrzebowałam dojrzałości, aby odkryć jej uroki…

A październikowy Microclimat, wyglądał tak.

Były zatem urodziny i urodzinowa podróż.
Radość z podróży i radość z powrotu.
Celebrowanie dnia codziennego i odświętnego.
Coraz dłuższe wieczory z książką i kojącym światłem świec. Natura zwalnia żeby się zregenerować, dla nas to również najlepszy czas na reset, podróż w głąb siebie… mam zamiar dobrze go wykorzystać…

Wrześniowy Microclimat

Fajny był ten wrzesień, dużo się w nim działo dobrych rzeczy… i pogoda łaskawa… i nadal piękne Zakopane… i okazje by założyć szpilki… i wyjątkowe urodziny, wyjątkowej Jubilatki. Było wrzosowo i grzybowo. Biznesowo, imprezowo i branżowo. Sukienkowo i dresowo. Wielkomiejsko, sielsko i anielsko. Rożnorodnie… tak jak lubię.

Sierpniowy Microclimat

Sierpniowy Microclimat, to zapach mirabelek, lawendy i dzikiej jabłoni. To rodzinne sioło, Mazury i festiwalowe love. I radosne powroty do domu, w którym na nowo coraz chętniej zaglądam do kuchni… i do ciepłego domowego spa… i w którym wieczorami znów chętnie sięgam po kubek ziołowej herbaty i znów coraz częściej gości tu Netflix 😉 A stąd już tylko krok do palącego się ciepłym płomieniem kominka i migoczących świec… bo choć wciąż jeszcze mamy lato, to jakoś szybciej niż zwykle, czuję już zbliżającą się jesień…

Czerwcowy Microclimat

Czerwcowy Microclimat upłyną w rytmie Zorby i Abby 😉 A to za sprawą naszej rocznicowej podróży na grecką wyspę Skopelos, na której kręcone były zdjęcia do filmu „Mamma Mia”. Ta piękna zielono-turkusowa wysepka, zapisała w naszej pamięci zachwyt przepięknymi widokami, smak przepysznego jedzonka i najlepsze wspomnienia beztroskiego czasu, z dala od codziennego zgiełku.

Majowy Microclimat

No, na taki bezmajówkowy Maj, to ja się z nikim nie umawiałam. Jeden z najpiękniejszych miesięcy w roku, tym razem był jak… marzec… co najwyżej jak kwiecień. Mam wrażenie, że ktoś nam zabrał wiosnę… tę radosną, kwitnącą, słoneczną… ehhh szkoda słów.

Oczywiście człowiek zawsze sobie jakoś poradzi i jak chce, to znajdzie sposoby na rozjaśnienie życia… cała sztuka w tym, żeby umieć dostrzegać i łapać chwile.

W Microclimacie wyglądały one mniej więcej, tak…

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...